Nieco mniejszy od wróbla junko dał się sfotografować w Kanadzie w tylko jednym miejscu. Południowe, „ostre” słońce nie było najlepszym sprzymierzeńcem do wykonania satysfakcjonujących zdjęć. Szukając w internecie informacji o tym ptaku przeczytałem, że bardzo rzadko zalatuje do Polski i jak większość ptaków w Polsce jest pod ścisłą ochroną. W zachowaniu i barwach porównałbym go do naszego kopciuszka, z tą różnicą że ubarwienie ogona u kopciuszka jest rdzawego koloru, u junko brzuszna strona tułowia jest koloru białego, wierzchnia szaro lub czarna. Przeprawa przez ocean jest nie lada wyzwaniem, nawet dla najlepszych szybowników. Najczęściej oni jednak, są przedstawicielami ptactwa wodnego i mogą pozwolić sobie na odpoczynek na wodzie. Junko należy do wróblowatych i taki odpoczynek na wodzie, były pewnie dla niego wiecznym odpoczynkiem...
(Kanada marzec 2013)
